wtorek, 12 sierpnia 2014

od Trevor'a CD Kath

-No tak… Po zajęciach, około 19 – Odpowiedziałem.
-To do zobaczenia. – Odpowiedziała i odeszła.
No tak najpierw robi mi wyrzuty, że ją zwodzę a teraz robi to samo. Westchnąłem, gdy ta już odeszła. Wyszedłem zza zaułka i ruszyłem stronę domu.
Sam nie wiem kiedy, ale po drodze skręciłem w nie tą uliczkę i chwilę później znalazłem się pod domem Kath. Widziałem zaświecone światło w jej sypialni. Nie zwlekając wzbiłem się w powietrze i wylądowałem na balkonie przy jej pokoju. Nie musiałem pukać, wiedziałem, że mnie wyczuje. Oparłem się więc o barierki i czekałem. Uśmiechałem się złośliwie gdy ta otworzyła.
-No ślicznotko i to ja Cię zwodzę tak? – Zapytałem i objąłem ją w pasie przyciskając swoje usta do jej.
Ta zaśmiała się głośno i pociągnęła mnie do środka. Pchnęła mnie na łóżko i zaczęła męczyć się z rozpinaniem mojej koszuli, nie szło jej najlepiej więc po kilku nieudanych próbach zwyczajnie ją podarła.
-Hej to była moja ulubiona. – Pożaliłem się.
-Kupię ci nową.- Obiecała i wbiła palce w moje plecy.
Nie trwało długo gdy ja uporałem się z jej bluzką i resztą ubrań.

Kath ??

od Kevina CD Nadii

- Daj mi spokój kobieto. Nie mam teraz czasu słuchać twoich głupich gadek na temat tego, że cię zostawiłem. To była w pewnym sensie nauczka- nie dałem jej dojść do słowa i wróciłem do mieszkania.

 Najpierw mnie śmieszyła, a teraz zaczęła denerwować. Rzuciłem się na kanapę i po kilku minutach zasnąłem. Nie chciało mi się już więcej widzieć jej na oczy. Miałem nadzieję, że się uda.

od Ross CD Kevin

 Wyskoczyłam z okna.Wysokość wcale mi nie przeszkadzała mimo postaci człowieka miałam twarde  kości, a fakt, że jestem wilkołaki dodawał mi zręczności.Podeszłam do niego, kiedy on zmienił się w człowieka.
-Coś czuje, że będę musiała jeszcze spory kawał czasu z tobą wytrzymać.-zawiesiłam swoje ręce na jego szyi.
-Chyba raczej ja z tobą.-zachichotał. Zmiażdżył mi usta wargami stanęło mi serce. Dosłownie stanęło. Zamarłam na chwile. Lecz po chwili odwzajemniłam mu tym samym chłonąc jego usta-nienasycone, pałające żądzą z sporym dodatkiem namiętności.
  Nigdy nie czułam takiego pragnienia kogoś.Czułam jak serce bije coraz szybciej.
On chwycił mnie za biodra przysuwając do siebie wypełniając lukę dzielącą nasze ciała.Moje ręcę lekko muskały jego policzki.
-Musisz już iść prawda?-szepnęłam patrząc mu w oczy.

(?)

od Kevin'a CD Ross

- Wiesz co?- spytałem siadając na łóżku.
- Hm?- odwróciła głowę w moją stronę
- Nawet da się z tobą wytrzymać- uśmiechnąłem się po swojemu, czyli złośliwie.
- Ze mną? Chyba raczej z tobą- powiedziała z lekką irytacją.
Wstałem i stanąłem na przeciwko niej. Chciała już coś powiedzieć, ale jej przerwałem.


Nie będę ukrywał, że "nawet" mi się spodobała. Gdy w końcu z wielkim trudem odkleiłem się od jej ust, ona spojrzała na mnie zaskoczona, a ja tylko się uśmiechnąłem.
- Łowcy przeszli już na drugą stronę lasu. Gdy teraz będę wracał do domu nie ma szans że mnie złapią, ale nie martw się. Jeszcze tu kiedyś wpadnę- powiedziałem i wyskoczyłem przez otwarte okno zmieniając się wilka.
Księżyc przesłoniły ciemne chmury i zaczął padać deszcz. Gęste krople zmoczyły moje futro. Spojrzałem jeszcze tylko raz w górę. W oknie stała nadal zaskoczona dziewczyna dotykając swoich warg.
- Z-zaczekaj...- wyszeptała jakby nieśmiało, ale udało mi się ją usłyszeć.
- Tak?- spytałem patrząc na jej twarz..

od Nadii CD Kevin

-Dobra - burknęłam przemieniona już w ludzką postać - Patrz bo ja się boję jakiś tam łowców! - warknęłam i odwróciłam się w stronę lasu. Pomaszerowałam tam szybkim krokiem, nawet się nie odwracając.
Wiedziałam, że postąpiłam głupio, odchodząc w las, ale cóż, ja mam swoją dumę. I nagle przypomniało mi się co kiedyś mówiła do mnie matka - " Twoja duma Cię kiedyś zgubi".
Wzruszyłam ramionami, co będzie to będzie.
Z każdą minutą robiło się coraz ciemniej, ale szłam przed siebie. Nie wiem dlaczego nie skierowałam się w stronę miasta. Teraz wolałam ciszę i las.
Gdy ciemność pochłonęła wszystko naokoło, spojrzałam na niebo. Widniał na nim księżyc w pełni, który chociaż trochę oświetlał ścieżkę i drzewa naokoło. Nie wiedziałam ile już szłam ani która jest godzina. Mało mnie to obchodziło. I tak nikt na mnie nie czekał.
Byłam zła na siebie. Jak to możliwe, że w okolicy nie było ani jednego zmiennokształtnego? Każdy trzymał się tu razem, wilkołaki z wilkołakami, wampiry z wampirami. Tylko ja byłam jakimś cholernym samotnikiem.
Nagle przystanęłam i zaczęłam rozglądać się naokoło siebie. Czułam jak zimny pot spływa mi po plecach i dreszcz przebiega po ciele. Czułam się osaczona. Próbowałam się przemienić w cokolwiek. Chciałam po prostu uciec. Lecz sparaliżowana strachem nie dałam rady się przekształcić. Drgnęłam lekko i wtedy usłyszałam huk. Nie wiem co to było lecz natychmiast zapiekło mnie ramię. Odruchowo dotknęłam miejsca, które zaczęło wręcz palić. Poczułam pod palcami ciepły płyn. Nie myśląc już, skoczyłam w drzewa i zaczęłam biec w nieprawdopodobnyn tępie. Słyszałam dalsze huki, lecz z każdym metrem były coraz cichsze.
Schowałam się za drzewem i podparłam plecami o suży konar. Spojrzalam ponownie na ramię. Bluza przeciekła już krwią. I to bardzo. I bolało jak cholara. Warknęłam pod nosem.
Skupiając się i zamykając oczy, w końcu zamieniłam się w ..psa. Zaczęłam instynktownie biec w prawodopodobnie w stronę miasta. Gdzieś musiałam trafić; z każdym krokiem moją rękę, a raczej łapę przeszywał potworny ból. Dobrze, że była to lewa ręka a nie prawa.
Po jakimś czasie, dysząc i na obolałych łapach dotarłam do miasta. Kręcąc się między ulicami odnalazłam w końcu znaną mi nazwę. Ruszyłam nią i po okołu 5 minutach stałam przed klatką. Rozglądając się, upewniłam się, że nikogo nie ma zamieniłam się w człowieka. Kopniakiem otowrzyłam drzwi i weszłam powoli po klatce schodowej.
Drzwi jak zwykle były otwarte. Nie widziałam potrzeby by zamykać je.
Stanęłam na środku salonu i rozebrałam się. Ruszyłam w stronę łazienki.
Przyglądając się sobie w lustrze, nie rozpoznałam się. Byłam cała brudna, moje włosy były skołtunione. Z westchnięciem weszłam pod prysznic, chcąc zmyć z siebie brud. Szorowałam się długo, zmywając krew, lecz nadal czułam się brudna. Rozpłakałam się bezgłośnie, moje łzy zmieszały się ze strumieniem wody który ombywał mi twarz.
Uspokajając się wyszłam z pod prysznica i ubrałam się w czystą bieliznę i długą męską bluzkę w której często spałam. Tuż przed snem zabandażowałam ramię i połozyłam się. Patrząc na zegrek atwierdziłam, że była 3 nad ranem.

***

Szłam po mieście w czarnej bluzie, kaptur miałam naciągnięty na głowę. Twarz była spuszczona w dół, próbowałam ukryć mocne doły pod oczami.
Kierując się do najbliższej kawiarni, natknęłam się na nikogo innego jak na Kevina. Skrzywiłam się z niesmakiem.
Podchodząc warknęłam:
- O popatrzcie kogo my tu mamy.

od Elisabeth do (jakiegoś chłopaka)



Szłam ciemną ulicą,w końcu prawie codziennie tak chodzę.Byłam myślami gdzieś daleko.Nagle wybudził mnie jakiś szelest.
-Pewnie jakiś ptak*pomyślała*
Usłyszałam jakieś kroki.Delikatnie się odwróciłam,był to jakiś chłopak.
Do odważnych świat należy.W końcu powiedziałam.
-Hej
(Odpowie jakiś chłopak?Bardzo proszę :D)

od Ross CD Kevin

-Weź przestań!-warknęłam
-No co? Nie prawda? -zachichotał
 Ja zmierzyłam go wzrokiem po czym niepostrzeżenie wyciągnęłam jakiś kapelusz z szafy. Zaczęłam się wydurniać.Puszczając jakieś uwodzicielskie spojrzenia.
sexy animated GIF

-I za to dostajesz pieniądze?-zaśmiał się -Fajnie- dodał
-Łatwa praca nie? A żebyś wiedział, że wcale.No, ale jakoś trzeba żyć.Ludzie myślą, że to tylko chodzenie.Owszem to nie jest moja wymarzona praca.I nie chce bronić tego zawodu, ale po protu łatwe to to nie jest, ale nie ważne.Chcesz się po wygłupiać to masz-rzuciłam mu kapelusz, a on zręcznie go złapał ze zdziwieniem.
-Że ja?-zaśmiał się- Chyba sobie żartujesz?!
_oj weź nikomu nie powiem.Nie chce złego wilkołaka namawiać do głupich rzeczy, ale czasami trzeba.No oj dobra nie chcesz to nie.-zabrałam mu kapelusz z rąk-Chciałam ci powiedzieć, że dobrze było by mieć takiego wilka jak ty w watasze.Lecz ona to już dla mnie przeszłość.Nie ważne.Trochę jeszcze ze mną będziesz musiał się pomęczyć

(?).

od Klaus'a CD Cam

-Źle czujesz.-zaśmiałem się-Twoje wampirze zmysły chyba nawaliły, bo tak się składa, że mieszkałem w Forestcity ponad 100 lat i to raczej ja mogę oprowadzić ciebie.-zachichotałem
-A i tak woli ścisłości.Lepiej ze mną nie zadzieraj, może w manierach mam, że nie uderzę kobiety, ale jak już mam zabić to każdego.
-Tak nakazuje twoje ego?-uniosła brew
-I natura.W końcu jestem na szczycie wampirów.
-A niby skąd ten pomysł-spojrzała pytająco.
-Stąd, że jestem odporny na twoje moce, ponieważ jestem pierwszym.-uśmiechnąłem się złośliwie.
-Mam się bać?-zaśmiała się
-To wcale nie jest śmieszne-zmierzyłem ją wzrokiem-U mnie nie ma wyjątków.Jak nie ja cie zabije to moi ludzie to zrobią.
-Grozisz mi?
-Nie ja po prostu cię ostrzegam przed czymś co może cię spotkać.-poprosiłem barmana o jeszcze jedno piwo, którego już nie dałem dotknąć tej landrynie.
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony