środa, 13 sierpnia 2014

od Ross CD Kevin

 Poczułam rozkosz i niesamowite poczucie bezpieczeństwa.Wreszcie był przy mnie ktoś komu mogłam zaufać.Darzyłam go zaufaniem, dla innych pewnie wydało by się to głupie i naiwne z mojej strony nawet kilku dni go nie znam, ale nam wilkołakom to nie jest potrzebne.Czuje jak coś popycha mnie do niego, przyciąga mnie jak magnez.
 Po chwili moje ręce znalazły się na jego torsie.Czułam jego napięte mięśnie które po moim dotyku się rozluźniały.Czułam jego bijące serce.Położyłam się na nim, teraz była moja kolej.On lekko się uśmiechnął.
Po dłuższej chwili kiedy ssałam jego dolną wargę przeszłam na jego szyję.Zrobiłam mu malinkę, dobrze że nie jest tego świadomy, ale rano w lusterku przypomni sobie o mnie.

(?)

od Elisabeth do Kevin'a

Szłam cichą,ciemną uliczką.Byłam myślami gdzieś bardzo daleko.Myślałam,o sobie czy warto jest żyć.Czy w ogóle dobrze,że ja istnieje.Jeżeli istnieje,to chyba znaczy,że Bóg mnie chciał.A może co by było gdy bym nie była wilkołakiem tylko wampirem?Cóż,byłoby znacznie inaczej.Nagle jakiś szelest wybudził mnie z moich myśli.
 Pewnie jakiś ptak*powiedziałam do siebie*
 Szłam dalej,patrzyłam na niebo,rozglądałam się,niestety nic nie zwróciło mojej uwagi,żeby bardziej się przyjrzeć i pomyśleć.Zakręciłam się kilka razy i ruszyłam dalej.Trochę było to dziwne,ale no cóż trudno.Usłyszałam jakieś kroki,ktoś szedł dość spokojnie,ten ktoś szedł naprzeciw mnie.Zapewne ktoś,sobie spaceruje.Było dość ciemno,nadal słyszałam kroki.Zaczęłam nucić piosenkę do tych kroków.Zaczęłam sobie biec.Tak,ten wieczór był bardzo ciemny.Biegłam,nuciłam lecz nagle jakieś drzewo przykuło mi uwagę.Biegłam i patrzyłam się na nie.Nie patrzyłam się przed siebie tylko na te drzewo.Tak i stało się wpadłam na jakąś osobę.
 -Uważaj*odpowiedział jakiś chłopak*
 -Bardzo przeprasza,po prostu się zagapiłam*tłumaczyłam się,próbując wstać*mam nadzieję,że nic ci się nie stało
 Podałam mu czapkę.
 -Nie
 (?)

od Tes do Saymon'a

Jechałam spokojnie do domu, po jednym z skończonych już wyścigów. Była bodajże 2 lub 3 w nocy. Nie wiem nie patrzyłam na zegarek. Chciałam szybciej się znaleźć w domu, więc przyśpieszyłam. Zobaczyłam skrzyżowanie. Nie widziałam żadnych świateł i nie miałam zamiaru się zatrzymać, zwłaszcza, że miałam pierwszeństwo. Jednak po chwili usłyszałam pisk ,a później poczułam szarpnięcie. Szybko wyszłam z samochodu. Od strony pasażera w mojego  Dodge'a było lekko wbite Porsche. Złapałam się za głowę. Właściciel samochodu wyszedł z niego, widać było, że był wkurzony. A co ja mam powiedzieć? Auto na które zbierałam dwa lata stoi teraz rozbite.
- Coś ty zrobił?!- krzyknęłam.
- Nie trzeba jeździć jak wariatka - odpowiedział. Wyczułam, że to wilkołak.
- Trzeba było włączyć światła. I powinno się znać przepisy wilczku, miałam pierwszeństwo!
- Taka obeznana, że jedzie nie wiadomo ile.
-Lepszy się odezwał... - dosłownie warknęłam. Odetchnęłam i wsiadłam do pobitego auta. Próbowałam włączyć silnik, na szczęście był cały. Trudno jeszcze dziś w warsztacie wyklepie trochę blachę i wymienię pobitą szybę.  Gdy wróciłam  do domu walnęłam się wkurzona na łóżko i poszłam spać.
* * *
 Wymieniałam pobitą szybę. Uderzył mnie znajomy zapach. Ten sam co dziś w nocy. Westchnęłam.
- Nie zwracaj uwagi...- powiedziałam cicho sama do siebie.
Zagryzłam wargi. Zawsze tak mam jak się denerwuje. Dalej wymieniałam szybę, ale czułam na sobie czyjś wzrok.

od James'a CD Kariny




-Nie lubię takich jak ty.-warknąłem.Ona stała jak osłupiała, bo jeszcze przed sekundą byłem kilkanaście metrów od niej.
-Pewnie nazywasz to zabawą.-powiedziałem rzucając tak skutecznie jej motorem, że słyszałem jak łamie mu łożysko.Już nigdzie nie pojedzie.
-Nie, on ją zabił!
-Ludzie popełniają błędy! Nie wiem czy gorsze niż my po tym co zrobiłaś! Wiedziałaś jak się nazywa, ale nie znałaś jego historii.Pomyślałaś trochę o nim? Chociaż trochę? Oczywiście, że nie.Co on cię tak obchodzi?
Dałaś mu co kol wiek wytłumaczyć? Mydlisz ludziom oczy nakładając maskę i udając kogoś kto niby chce im pomóc.Nie wiem czy Pani Davis zadowoli sposób w jaki załatwiłaś, że już więcej go nie zobaczy.
-Nie rób tego!-zatrzymała mnie,ale nie odwróciłem się tylko zatrzymałem-Nie udawaj, że ciebie obchodzą ludzie!-wrzasnęła
-W porównaniu do ciebie posiadam krztę człowieczeństwa. -ona tylko się zaśmiała
-Zapłacisz mi za motor.
-Jestem ciekawy czy będzie ci potrzebny jeżeli będziesz 3 metry pod ziemią.-spojrzałem jej w oczy.Ona milczała.Po chwili wymamrotała jakieś słowa:
-Czyli mnie zabijesz?-zmrużyła oczy.
-Nie będę taki jak ty.Dam ci szansę do obrony, a i bez sztuczek.Na mnie duchy nie działają i tak cię widzę, i mimo wszystko mogę cię złapać nawet jako widmo-puściłem do niej oko.- Więc jak? Dlaczego zabijasz ludzi? Uważasz, że skoro mamy od nich większe moce to mamy prawo ich sądzić? Ludzie sądzą ludzi.
Nie wiem czy wierzysz w Boga, ale to też mu mogłaś zostawić.

(?)

od Kariny do James'a

Otworzyłam notes, po czym spojrzałam na jedyny nie przekreślony zapisek. " Znaleźć mordercę córki Pani Davis ". Westchnęłam. No cóż, to będzie ostatnie zlecenie w tym tygodniu.
Pojechałam do domu po wszystkie potrzebne rzeczy, czyli po parę jednorazowych rękawiczek. Następnie wyszłam z budynku, wsiadłam na motor i pojechałam prosto do jego domu. Wcześniej zdążyłam prześwietlić umysł ducha nastolatki. Byli parką, a jako że małolata była z bogatej rodziny, to facet okradał ją z pieniędzy i kupował za nie zioło. Gdy dziewczyna się o tym dowiedziała wściekła się na niego, a on ją zabił. Teraz nachodzi jej matke. Pozbycie się gówniarza nie będzie trudne.
Zaparkowałam około 15 metrów od jego domu. Przeszłam przez ścianę, po czym zaczęłam szukać go wzrokiem. Siedział na podłodze, tyłem do mnie. Wyglądał, jakby płakał. Z jego kuchni wzięłam nóż, ten sam, którym zabił córkę Pani Davis, po czym zaczęłam skradać się w jego kierunku.


Gdy stałam niecałe 2 metry od niego, starałam się przypomnieć jego imię. Marco. Miał na imię Marco. Postanowiłam się zabawić.
- Witaj Marco - powiedziałam, starając się naśladować ton głosu dziewczyny, którą zamordował. Miałam okazję przyjrzeć się ich wszystkim trudnym chwilom.
Mężczyzna nagle zesztywniał, po czym powoli odwrócił głowę w moją stronę. Sama stałam się niewidzialna. Wywołałam u niego halucynacje. Jego zdziwienie było zrozumiałe, w końcu myśli, że ma przed sobą dziewczynę, którą zamordował 2 dni temu.
- Giorgia? - chłopak cały się trząsł.
- Mówi ci to coś? - powiedziałam. W tym momencie sprawiłam, aby "wyczarowana" przezemnie Giorgia Davis uniosła do góry nóż, którym on dźgał ją kilkagrotnie w brzuch. Machnęłam ręką, po czym Marco poleciał prosto na drewniane krzesła. Jako, że był już dość osłabiony, udało mi się wywołać w jego głowie bolący puls, który narastał z każdą kolejną sekundą. Dodatkowo dodałam mu kilka dodatkowych wspomnień. Biedak myśli, że duch byłej dziewczyny dręczy go od chwili jej śmierci.
Spojrzałam na jego ochydną twarz z pogardą. Wcale nie było mi go żal. Mężczyzna złapał się za głowę z bólu. Nie miał siły by na mnie spojrzeć, więc iluzja z Giorgią nie była mi już potrzebna. Sama podeszłam do niego po czym wyszeptałam:
- Jak mogłeś mnie okradać? - powiedziałam. Marco podniódł głowę, gdyż dopiero teraz zobaczył różnicę w głosie. W tej samej chwili wzięłam nóż, i kilkakrotnie pchnęłam go w jego brzuch. Po tym wyjęłam papierosa i zapalniczkę. Pociągnęłam, po czym rzuciłam go na zakrwawiony dywan pozwalając, aby płomienie za jakiś czas ogarnęły cały dom.
Wyszłam na dwór. Było koło szesnastej. Zdążę jeszcze po sobie posprzątać.
W zakrwawionych dłoniach trzymałam nóż. Ukryłam go w małej torbie, po  czym wsiadłam na motor i pojechałam na plażę.
Gdy byłam na miejscu, zdjęłam buty, dotykając gołymi stopami miękki, ciepły piasek. Plaża była prawie pusta, tylko kawałek dalej odemnie jakiś koleś grał sam w piłkę. Na plaży? Do tego takiej, o której mało kto wie. A z resztą co mnie to obchodzi, ważne, że wygląda na pochłoniętego tym co robi.
Podeszłam do morza, wyjęłam nóż i wyrzuciłam go do morza najdalej, jak tylko potrafiłam, Po czym zaczęłam myć ręce. W tym momencie zadzwonił telefon. Pani Davis.
- Wszystko załatwione pani Davis. Nigdy już pani nie zobaczy tego człowieka.
- Ale czy...
- Nie musi pani zawiadamiać policji, nie ma takiej potrzeby. Do szukania tego gościa nie chciało im się ruszyć dup. Oddzwonię kiedy indziej - powiedziałam, po czym odrazu się rozłączyłam na wypadek, gdyby chciała coś jeszcze powiedzieć. Zaczęłam kontynuować mycie rąk. W końcu woda która z nich spływała przestała być czerwona, lecz przeźroczysta.
Szybkim krokiem zaczęłam wracaś w stronę motoru. Kąrtem oka dostrzegłam coś lecącego w moją stronę. Odruchowo machnęłam ręką, a piłka nienaturalnie szybko zawróciła i z ogromną siłą poleciała w stronę tamtego gościa. Ku mojemu zdziwieniu złapał ją bez problemu. Demon. Widział chyba całą tą akcję

(?)

wtorek, 12 sierpnia 2014

od Cam CD Klaus

- Pff ja tam się nie bawię w pierwszy a normalny wampir, mnie to nie rusza. Fakt faktem może to i jest prawda, ale ja tam się w to nie angażuję- spojrzałam na zegarek- No nic, ja będę lecieć. Trzeba jeszcze zrobić obchód po studio...
- Jakim studio?- spytał i chyba wyczułam w tym nutkę zainteresowania.
- Studio fotograficzne. Jestem fotografką, a co?- spytałam niewzruszona.
- Nic, tak tylko pytam.
- Hah jeśli chcesz sesję trzeba było powiedzieć tak od razu -zaśmiałam się
- Nic takiego nie mówiłem- skatował mnie wzrokiem.
- Oj przestań. Gdybyś się nie pytał nie chciałbyś, a poza tym przydarz mi się- powiedziałam i "jakoś" zaciągnęłam do auta.
Kilka minut później byliśmy już na miejscu. Studio nie było wielkie, ale odpowiednio duże na jakie kolwiek sesje itp.
- No, to witam w moim królestwie. A teraz pomożesz mi wynieść te ciężkie pudła na tył budynku- powiedziałam i wskazałam na kartonowe pudełka.
- A niby za co mam je nosić?- spytał oburzony.
- Za nic. Po prostu nie które są zbyt ciężkie- uśmiechnęłam się złośliwie.

od Kevin'a CD Ross

- Nie muszę. Jak chcesz mogę zostać- powiedziałem i znowu wpiłem się w jej usta.
Padał deszcz a my tak tam staliśmy.
- Może wejdziemy do domu? Co jak co, ale ja już przemokłem- powiedziałem na chwilę odrywając się od jej warg.
- Okej, ale jakoś tak nie chce mi się otwierać drzwi...- powiedziała przeciągle.
Wiedziałem o co jej chodzi. W kilka chwil wspiąłem się z nią po drzewie i byliśmy już w pokoju. Potem zabawa od nowa tylko że na łóżku. Zrobiło mi się tak gorąco, że byłem zmuszony zdjąć bluzę i koszulę którą miałem pod nią. Zdjąłem czapkę i założyłem dziewczynie na głowę nadal miażdżąc jej wargi. Powoli zacząłem całować ją również po szyi.

od Kath CD Trevor

Usłyszałam kroki.Kroki wampira podążającego w stronę mojego pokoju.Kiedy tylko usłyszałam kiedy chwyta za klamkę natychmiast wyrwałam się z namiętnego uścisku Jev'a i stanęłam przy drzwiach w bieliźnie.
-Mój kochany braciszek-warknęłam -Nie widzisz, że jestem zajęta?- syknęłam






-Widzę, ale pozwól, że coś mu powiem-zachichotał-Ostrzegam. Ona zabija w łózko, obyś nie skończył jak tamci. Wiesz nie miała ich za wielu, ale każdy tak skończył.- uśmiechnął się na swój sposób.




Ja stałam przez chwile jak wryta.Chyba nie doszły do mnie słowa które wypowiedział.Po chwili się otrząsnęłam i kiedy wyprowadzałam go siłą z mojego pokoju Trevor zdążył dodać:
-Za chwile się przekonam-zachichotał, a ja zmierzyłam go wzrokiem z uśmieszkiem


-wreszcie jesteśmy sami.Już nam nie przeszkodzi. Stanęłam w drzwiach,a on obok mnie.Nie odpowiedział, jego usta zmiażdżyły mi wargi-wściekłe,nienasycone,pałające żądzą, której nie dało się niczym opisać.Wpadłam na biurko, uderzyłam boleśnie o kant, instynktownie oparłam się o nie dłońmi. Trevor napierał na mnie z całą bezwzględnością, wpychając mnie w biurko, lecz ja odwzajemniłam się tym samym chłonąc jego wargi.Lekko swoimi kłami przykułam mu wargi - mają cudowne zastosowania- ssałam jego dolną wargę.Pragnienie, pożądanie, żądza- tłumiłam je w sobie zbyt długo.
 Czułam olbrzymią satysfakcje całowałam Trevor'a, a w tych pocałunkach nie było udawanej wzniosłości, podniebnego zachwytu, jaki przeżywałam z byłymi...nie to jest o wiele prawdziwsze.
-Ufasz mi?-uśmiechnął się złośliwie
-W najmniejszym stopniu
-A zatem...-zmienił położenie ciała, przycisnął mnie mocniej do blatu biurka, czułam na sobie jego cały ciężar.Ale uśmiechałam się dzielnie.
-... możemy mieć pewien problem-dokończył mrucząc dosłownie.
 Moje ręce znalazły się szybko nad moją głową tak szybko, że nawet nie zauważyłam.On uśmiechnął się czując, że ma nade mną władze.Przytrzymał moje dłonie jedna ręką, a drugą przesunął po moim boku, dotykając wcięcia w talii pod żerami.Po chwili miałam wrażenie, że to ja będę dziś ofiarą.

(?)
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony