niedziela, 5 października 2014
UWAGA!
Na chwile zwątpiłam i usunęłam blog, ale powróci wierzę w to.Tworzę kolejny, ale potrafię mieć podzielną uwagę wierzę w was, że jeszcze nie odeszliście.Czekam na was i już niedługo powrót.Błagam, nie mogę już dłużej pisać bo się rozkleję.
wtorek, 16 września 2014
Od Saymona CD Tess
Włóczyłem się po mieście...nie pojechałem do warsztatu.Nie wiedziałem co
mam robić,aż wpadłem na pewny pomysł.Szybko poszukałem jakiejś
stadniny.Pogadałem z właściciel i szybko pojechałem do warsztatu.Od razu
zobaczyłem Tess,była zaskoczone.
-Czemu cię nie było?-zapytała
-Cóż...musiałem coś zrobić-odpowiedziałem
-Niech będzie...
-Ale mam małą niespodziankę-mówiłem z lekkim uśmiechem
-Jaką?-była zaskoczona
-W końcu to niespodzianka
Tess wsiadła do auta.Podczas jazdy dziewczyna była strasznie ciekawa.
-O stadnina-powiedział
Zatrzymałem się przy stajni.
-Czekaj,co ty chcesz zrobić?
-Zaczekaj
Wysiadłem z auta.Właściciel powiedział mi,które konie.
-Chodź
-Chwyciłem ją za rękę.Od razu poczułem zapach stajni.Otworzyłem drzwi.W stajni było 15 koni.
-To,którego konia wybierasz?-zapytałem się
-Co?Ale ja nie potrafię jeździć...
-To się nauczysz-zaśmiałem się
Tess przyglądała się koniom.
-Pewnie chcesz spokojnego-wskazałem,na konia
Była to rasa śląska.
-Jesteś pewny?_zapytała się
-Owszem
-Najpierw musimy go wyczyścić
Otworzyłem drzwi do boksu.Tess bała się wejść.Szła za mną.
-Nie bój się...
Pogłaskałem konia...był spokojny.Od razu swoimi chrapkami zaczął mnie wąchać.Chwyciłem rękę Tess i położyłem ją na szyi konia.
-Ciepły
Erazmus(koń) odwrócił się do Tess
-Nie bój się,jeżeli się będziesz bać on to wyczuje
Dziewczyna się zaśmiała.
-no więc zaczynamy czyścić
(?)
-Czemu cię nie było?-zapytała
-Cóż...musiałem coś zrobić-odpowiedziałem
-Niech będzie...
-Ale mam małą niespodziankę-mówiłem z lekkim uśmiechem
-Jaką?-była zaskoczona
-W końcu to niespodzianka
Tess wsiadła do auta.Podczas jazdy dziewczyna była strasznie ciekawa.
-O stadnina-powiedział
Zatrzymałem się przy stajni.
-Czekaj,co ty chcesz zrobić?
-Zaczekaj
Wysiadłem z auta.Właściciel powiedział mi,które konie.
-Chodź
-Chwyciłem ją za rękę.Od razu poczułem zapach stajni.Otworzyłem drzwi.W stajni było 15 koni.
-To,którego konia wybierasz?-zapytałem się
-Co?Ale ja nie potrafię jeździć...
-To się nauczysz-zaśmiałem się
Tess przyglądała się koniom.
-Pewnie chcesz spokojnego-wskazałem,na konia
Była to rasa śląska.
-Jesteś pewny?_zapytała się
-Owszem
-Najpierw musimy go wyczyścić
Otworzyłem drzwi do boksu.Tess bała się wejść.Szła za mną.
-Nie bój się...
Pogłaskałem konia...był spokojny.Od razu swoimi chrapkami zaczął mnie wąchać.Chwyciłem rękę Tess i położyłem ją na szyi konia.
-Ciepły
Erazmus(koń) odwrócił się do Tess
-Nie bój się,jeżeli się będziesz bać on to wyczuje
Dziewczyna się zaśmiała.
-no więc zaczynamy czyścić
(?)
Od Saymon'a CD Darkenss
-Saymon Mollow- uśmiechnąłem się-śliczny koń
-Dziękuję-odpowiedziała
-Niech zgadnę...holenderski?
-Tak,skąd wiedziałeś?-zapytała się zdziwiona
-Trochę to dziwne,ale jeżdżę konno i znam się trochę na nich-podszedłem do klaczy-czyli nazywasz się Bajka
-To fajnie-odpowiedziała krótko
-Przyglądałem się jak jeździsz,nieźle tylko....
-tylko,co?
-Tylko przy kłusie,staraj się tak nie ciągnąc konia wodzami....tak na przyszłość-poklepałem Bajkę
-O dzięki,a ty masz konia?
-Nie...nie mam gdzie go trzymać-mówiłem-ale jak widzę jakąś stadninę,to pytam się właściciel czy mogę sobie pojeździć.Co tu mogę więcej powiedzieć...
(Darkness?)
-Dziękuję-odpowiedziała
-Niech zgadnę...holenderski?
-Tak,skąd wiedziałeś?-zapytała się zdziwiona
-Trochę to dziwne,ale jeżdżę konno i znam się trochę na nich-podszedłem do klaczy-czyli nazywasz się Bajka
-To fajnie-odpowiedziała krótko
-Przyglądałem się jak jeździsz,nieźle tylko....
-tylko,co?
-Tylko przy kłusie,staraj się tak nie ciągnąc konia wodzami....tak na przyszłość-poklepałem Bajkę
-O dzięki,a ty masz konia?
-Nie...nie mam gdzie go trzymać-mówiłem-ale jak widzę jakąś stadninę,to pytam się właściciel czy mogę sobie pojeździć.Co tu mogę więcej powiedzieć...
(Darkness?)
niedziela, 14 września 2014
Od Tess CD Saymon'a
Impreza skończyła się wczesnym rankiem. Saymon odwiózł mnie do domu, a
ja go pożegnałam pocałunkiem. Weszłam do domu. Na kanapie siedział
wkurzony Marshall.
- Gdzieś ty była tyle czasu?! - powiedział wkurzony. Myślałam że mu żyłka na czole pęknie.
- Z Saymon'em. - powiedziałam spokojnie, niewzruszona zachowaniem brata.
Poszłam do swojego pokoju zanim zdąrzył jeszcze coś powiedzieć. Walnęłam się na łóżko i wyciągnęłam numer z kieszeni. Zapisałam go w telefonie.
* * *
Jechałam do warsztatu. Właściwie to był dzień jak co dzień. Gdy byłam już na miejscu pierwsze co mi się rzuciło w oczy to brak Saymon'a. Zawsze był szybciej ode mnie. Może coś mu się stało?
<?>
- Gdzieś ty była tyle czasu?! - powiedział wkurzony. Myślałam że mu żyłka na czole pęknie.
- Z Saymon'em. - powiedziałam spokojnie, niewzruszona zachowaniem brata.
Poszłam do swojego pokoju zanim zdąrzył jeszcze coś powiedzieć. Walnęłam się na łóżko i wyciągnęłam numer z kieszeni. Zapisałam go w telefonie.
* * *
Jechałam do warsztatu. Właściwie to był dzień jak co dzień. Gdy byłam już na miejscu pierwsze co mi się rzuciło w oczy to brak Saymon'a. Zawsze był szybciej ode mnie. Może coś mu się stało?
<?>
czwartek, 11 września 2014
Od Darkness Do Saymon'a
Poklepałam Bajaderę zeskakując na piasek. Rozejrzałam się dookoła. Plaża. Spojrzałam na wodę.
- Baja chodź. Wracamy do domu - szepnęłam
Klacz jednak ruszyła stępem do jakiegoś konara. Z westchnieniem podążyłam za nią.
- Czasem mam cię dość - powiedziałam do niej
- Kogo? - usłyszałam
Spojrzałam na pieniek. Siedział na nim czarno włosy chłopak. Bezgłośnie wymówiłam zaklęcie i po chwili wiedziałam, że jest wilkołakiem.
- Bajki - odpowiedziałam po chwili wahania wskazując na klacz - Jestem Darkness Night, a ty?
<Saymon>
- Baja chodź. Wracamy do domu - szepnęłam
Klacz jednak ruszyła stępem do jakiegoś konara. Z westchnieniem podążyłam za nią.
- Czasem mam cię dość - powiedziałam do niej
- Kogo? - usłyszałam
Spojrzałam na pieniek. Siedział na nim czarno włosy chłopak. Bezgłośnie wymówiłam zaklęcie i po chwili wiedziałam, że jest wilkołakiem.
- Bajki - odpowiedziałam po chwili wahania wskazując na klacz - Jestem Darkness Night, a ty?
<Saymon>
Uwaga!
E-hem, e-hem
Witam, z tej strony Darkness
Zauważyłam, że liczba wyświetleń spadła.
Tak, wyjątkowo spostrzegawczość poziom hard.
Nie gniewam się na was. Kochana V(Kath) chyba też nie.
W końcu to poniekąd nasza wina.
- Nie pojawiamy się na chacie(przynajmniej ja)
- Nie wstawiamy opowiadań(jeśli takowe są)
- Itp. itd.
Ja wiem, że szkoła męczy, ponieważ sama do niej chodzę, że się nie chce.
Ale chociaż spróbujmy to poprawić co?
Bo na blogach ważne są nie adminki(czy admini ;)), tylko WY.
Wy, nasi członkowie, filary każdego bloga.
Więc pozwólcie że spytam:
Spróbujemy? Blog podniesie się z dna?
Spróbujemy? Blog podniesie się z dna?
poniedziałek, 1 września 2014
od Johnatan'a CD Ateriel
-Znamy się dopiero,dobre trzy minuty-mówiłem
-Ale,ja nie znam tu nikogo-mówiła
-To witaj w klubie siostro
-Heh
Wiedziałem,że za chwilę się rozpada.I tak się stało.
-Niech zgadnę.Mieszkasz daleko?
-Niestety tak-odpowiedziała
-To chodź do mnie-powiedziałem
W końcu co mogłem powiedzieć.Byliśmy już cali mokszy.
Otworzyłem drzwi.Hachiko wbiegł od razu.Podałem dziewczynie ręcznik.
-Herbaty?-zaproponowałem
(?)
-Ale,ja nie znam tu nikogo-mówiła
-To witaj w klubie siostro
-Heh
Wiedziałem,że za chwilę się rozpada.I tak się stało.

-Niestety tak-odpowiedziała
-To chodź do mnie-powiedziałem
W końcu co mogłem powiedzieć.Byliśmy już cali mokszy.
Otworzyłem drzwi.Hachiko wbiegł od razu.Podałem dziewczynie ręcznik.
-Herbaty?-zaproponowałem
(?)
od Saymon'a CD Tess
-Braciszek?-zapytałem się,lekko wkurzony
-Tak-odpowiedziała-wybacz,ale on jest taki dziwny
-Spoko,jak by znów coś chciał to wiesz gdzie jestem i masz mój numer-wsunąłem dziewczynie kartkę do ręki
-Dzięki-odpowiedziała
-I chcę,że byś wiedziała,że nie jestem taki jak inni-mówiłem poważnie-nie zranię cię
Tes pocałowała mnie w policzek.Uśmiechnąłem się.Od razu się rozluźniłem.W końcu dostać buziaka od takiej pięknej dziewczyny,to niebo :3 Od razy porwałem Tes do tańca.Zawsze kiedy tańczymy dostajemy głupawki.
(?)
-Tak-odpowiedziała-wybacz,ale on jest taki dziwny
-Spoko,jak by znów coś chciał to wiesz gdzie jestem i masz mój numer-wsunąłem dziewczynie kartkę do ręki
-Dzięki-odpowiedziała
-I chcę,że byś wiedziała,że nie jestem taki jak inni-mówiłem poważnie-nie zranię cię
Tes pocałowała mnie w policzek.Uśmiechnąłem się.Od razu się rozluźniłem.W końcu dostać buziaka od takiej pięknej dziewczyny,to niebo :3 Od razy porwałem Tes do tańca.Zawsze kiedy tańczymy dostajemy głupawki.
(?)
od Elisabeth CD James
Wzięłam drinki.Dałam chłopakowi.
-Tak,w ogóle jestem Elisabeth-podałam rękę
-James
-Miło mi,a tak z ciekawości masz może jakiegoś swojego czworonoga?
-Nie-zdziwiło go te pytanie
-Myślę,że fajnie mieć tego choć by psiaka-uśmiechnęłam się
-Może i tak,ale jakoś nie myślałem o tym
-A to jednak warto-powiedziałam
-Nie potrzebny mi pies-mówił chłopak
-Okey,nie zmuszam cię,a tak z innej beczki.Długo tu już mieszkasz?
(?)
-Tak,w ogóle jestem Elisabeth-podałam rękę
-James
-Miło mi,a tak z ciekawości masz może jakiegoś swojego czworonoga?
-Nie-zdziwiło go te pytanie
-Myślę,że fajnie mieć tego choć by psiaka-uśmiechnęłam się
-Może i tak,ale jakoś nie myślałem o tym
-A to jednak warto-powiedziałam
-Nie potrzebny mi pies-mówił chłopak
-Okey,nie zmuszam cię,a tak z innej beczki.Długo tu już mieszkasz?
(?)
niedziela, 31 sierpnia 2014
od Arteliel Cd Johnatan'a
-Heh, nic mi się nie stało. A batonik... To w sumie już go nie chciałam- Powiedziałam z uśmiechem.
-To dobrze-Odpowiedział.
-Jak się wabi twój pies?- Zapytałam.
-Hachiko.
-Ślicznie-pogłaskałam psiaka.
-Mam na imię Ateriel. A ty?
-Jonathan.-Wydawała się odrobinę dziwny bo odpowiadał nie ciągnąc dalej tematu.
-Em.... Znasz może te miasto? Bo ja nie za bardzo.
-Nie. -Eh... Zawiodłam się trochę na odpowiedzi... No ale cóż.
-Em... To może przejdziemy się kawałek po mieście?-Zapytałam.
-No dobrze, ale szybko bo zaraz musze iść.
-To chodź!-Pobiegłam i pociągnełam Jona za rękę.
-Hola, hola nie tak szybko-Powiedział z uśmiechem.
(Jonathan?)
-To dobrze-Odpowiedział.
-Jak się wabi twój pies?- Zapytałam.
-Hachiko.
-Ślicznie-pogłaskałam psiaka.
-Mam na imię Ateriel. A ty?
-Jonathan.-Wydawała się odrobinę dziwny bo odpowiadał nie ciągnąc dalej tematu.
-Em.... Znasz może te miasto? Bo ja nie za bardzo.
-Nie. -Eh... Zawiodłam się trochę na odpowiedzi... No ale cóż.
-Em... To może przejdziemy się kawałek po mieście?-Zapytałam.
-No dobrze, ale szybko bo zaraz musze iść.
-To chodź!-Pobiegłam i pociągnełam Jona za rękę.
-Hola, hola nie tak szybko-Powiedział z uśmiechem.
(Jonathan?)
od Adeline CD Klaus
Bezczelny palant... Zgodziłam się tylko, ponieważ nie zamierzałam kłócić się z nim w środku miasta, gdzie roi się od ciekawskich turystów. Skierowałam się do lokalu z wrogim nastawieniem do miejsca. Gdy weszliśmy o mało co nie zgubiłam się w tłumie. Zniecierpliwiony chłopak podprowadził mnie zaciskając swoją dłoń na moim nadgarstku do baru. W środku było duszno i niezbyt przyjemnie. Przytłumione śmiechy irytowały mnie nie na żarty. Chciałam wyjść, jednak chłopak nadal trzymał mnie za rękę.
-Możesz puścić - burknęłam wyszarpując się ze stalowego uścisku. Usiedliśmy obok chociaż nie zamierzałam zostać tu długo.
-Niklaus - rzucił zmieniając ton głosu. Mogłam jedynie stwierdzić, że był trochę spokojniejszy.
-Adelinie - podałam rękę na znak zawarcia naszej znajomości. Spojrzał zabawnie na moją dłoń, lecz w ostateczności ją uścisnął. Próbowałam wydobyć z siebie coś na kształt uśmiechu, aczkolwiek nie wiem, czy coś z tego wyszło...
-Co podać? - w tej chwili za barem pojawił się nieco krępy mężczyzna o dziwnym wyrazie twarzy. Nie potrafiłam jej rozszyfrować, wahałam się pomiędzy nietrzeźwym uśmiechem, nieobecnym wzrokiem, a zbytnią uprzejmością.
-Co do mnie, wystarczy zwykła woda - mruknęłam. Nie byłam pewna, czy w takim miejscu dostanę choćby 'kranówę'. Gospodarz popatrzył na mnie świdrującymi oczkami. No cóż, tym razem nie upchnie klientowi swojego 'specjału'.
-A co dla ciebie? - zwrócił się do mojego towarzysza siedzącego obok.
(Klaus? Wybacz, że dopiero teraz odpisałam...)
-Możesz puścić - burknęłam wyszarpując się ze stalowego uścisku. Usiedliśmy obok chociaż nie zamierzałam zostać tu długo.
-Niklaus - rzucił zmieniając ton głosu. Mogłam jedynie stwierdzić, że był trochę spokojniejszy.
-Adelinie - podałam rękę na znak zawarcia naszej znajomości. Spojrzał zabawnie na moją dłoń, lecz w ostateczności ją uścisnął. Próbowałam wydobyć z siebie coś na kształt uśmiechu, aczkolwiek nie wiem, czy coś z tego wyszło...
-Co podać? - w tej chwili za barem pojawił się nieco krępy mężczyzna o dziwnym wyrazie twarzy. Nie potrafiłam jej rozszyfrować, wahałam się pomiędzy nietrzeźwym uśmiechem, nieobecnym wzrokiem, a zbytnią uprzejmością.
-Co do mnie, wystarczy zwykła woda - mruknęłam. Nie byłam pewna, czy w takim miejscu dostanę choćby 'kranówę'. Gospodarz popatrzył na mnie świdrującymi oczkami. No cóż, tym razem nie upchnie klientowi swojego 'specjału'.
-A co dla ciebie? - zwrócił się do mojego towarzysza siedzącego obok.
(Klaus? Wybacz, że dopiero teraz odpisałam...)
od Tess CD Saymon
Uśmiechnęłam się. Chciałam go znów pocałować, ale coś mnie szarpnęło moje ramię. Odwróciłam się gwałtownie i zamarłam. Stał tam mój brat. Okazało się, że ten pies, który przebiegł nam między nogi był jego.Zacisnęłam pięści.
- Marshall- warknęłam.
- Idziesz ze mną- rozkazał i szarpnął mnie za rękę.- a ty masz się do niej nie zbliżać! Jesteś pewnie kolejnym skurwielem. - zagroził. Myślałam, że go zabiję. Próbowałam się wyszarpać , ale siła nie była moją mocną stroną.
- Odwal się! - krzyknęłam.
- Żebyś co? Słuchaj ja znam takich jak on!- oznajmił i wskazał palcem na Saymon'a. Wyprowadził mnie na podwórko.
- Czemu musisz mi się wpieprzać w życie?!- wyrwałam się z uścisku i podeszłam do Saymon'a, który cały czas szedł za nami.
- Bo się o ciebie martwię idiotko!
- To gdzie byłeś, gdy Alice umarła?! Gdzie byłeś przez te lata?! Nie wspierałeś mnie tylko latałeś po lasach! A teraz co? Wielki bohater!
- Zamknij się! Wsiadasz i bez gadania!- krzyknął.
Saymon już nie wytrzymał. Szybkim krokiem podszedł do Marshalla i zanim on zdążył coś zrobić dostał w twarz z taką siłą, że wylądował na drzwiach swojego samochodu. Marshall wkurzony wsiadł do auta i odjechał. Przytuliłam Saymon'a i wróciliśmy do środka.
(?)
sobota, 30 sierpnia 2014
od James'a CD Elisabeth
-Z pierwszymi bym na twoim miejscu nie zadzierał- zszedłem z parkietu zostawiając ją, ale ona ruszyła za mną.
-Niby dlaczego?- chwyciła mnie za ramię
-Chyba nie miałaś jeszcze okazji spotkać się z pierwszym.Są silniejsi, stanowczo silniejsi.Demony mimo tego że zabijają dzieci ciemności to pierwszych unikają, bo w tym przypadku może być finał całkiem przeciwny.
-Boisz się ich.-zaśmiała się
-Ty też powinnaś-warknąłem
-Robisz się nerwowy kiedy o tym rozmawiamy.-zauważyła
-Bo nie zdajesz sobie sprawy z niebezpieczeństwa.Jesteś taka odważna kiedy się o nich mówi.To nie są przelewki, a z nimi się nie zadziera.
-Źle, że zaczęłam ten temat-spuściła wzrok
-Może i źle, ale gorzej, że udajesz osobę którą nie jesteś.Pierwszy to nie jest zwykły wampir, pewnie kiedyś się o tym przekonasz kiedy twoja głowa będzie wisiała u jednego z nich nad kominkiem-powiedziałem poważnie.
-Dobra nie ważne. Zmieńmy temat, drinka?- zaproponowała
-Z chęcią.
(?)
-Niby dlaczego?- chwyciła mnie za ramię
-Chyba nie miałaś jeszcze okazji spotkać się z pierwszym.Są silniejsi, stanowczo silniejsi.Demony mimo tego że zabijają dzieci ciemności to pierwszych unikają, bo w tym przypadku może być finał całkiem przeciwny.
-Boisz się ich.-zaśmiała się
-Ty też powinnaś-warknąłem
-Robisz się nerwowy kiedy o tym rozmawiamy.-zauważyła
-Bo nie zdajesz sobie sprawy z niebezpieczeństwa.Jesteś taka odważna kiedy się o nich mówi.To nie są przelewki, a z nimi się nie zadziera.
-Źle, że zaczęłam ten temat-spuściła wzrok
-Może i źle, ale gorzej, że udajesz osobę którą nie jesteś.Pierwszy to nie jest zwykły wampir, pewnie kiedyś się o tym przekonasz kiedy twoja głowa będzie wisiała u jednego z nich nad kominkiem-powiedziałem poważnie.
-Dobra nie ważne. Zmieńmy temat, drinka?- zaproponowała
-Z chęcią.
(?)
od Elisabeth CD James
-Oczywiście-odparłam
Tańczyliśmy w rytm muzyki.
-Nie rozumiem,czemu nie którzy boją się was-mówiłam-nie jesteście jacyś straszni,cóż może i demony,ale co tutaj takiego strasznego?
-Ty pewnie się nikogo nie boisz..-powiedział i zaśmiał się
-A owszem,nikogo-mówiłam-wiele ludzi się czegoś boją ja nie
-A wampiry pierwsze?-pytał się
-Serio?Wampir to wampir-prychnęłam-a ty?
(?Sory,że takie krótkie brak weny;-;)
Tańczyliśmy w rytm muzyki.
-Nie rozumiem,czemu nie którzy boją się was-mówiłam-nie jesteście jacyś straszni,cóż może i demony,ale co tutaj takiego strasznego?
-Ty pewnie się nikogo nie boisz..-powiedział i zaśmiał się
-A owszem,nikogo-mówiłam-wiele ludzi się czegoś boją ja nie
-A wampiry pierwsze?-pytał się
-Serio?Wampir to wampir-prychnęłam-a ty?
(?Sory,że takie krótkie brak weny;-;)
Od Jonathan'a Cd Ateriel
Byłem na spacerze z Hachiko.Dużo osób dziwnie się na mnie zawsze patrzyło.Cóż w końcu to największy Dog Niemiecki na świecie.Kochałem swojego wielkoluda.A powiem,że prawie noc.Hachiko szedł spokojnie.Jak to pies poczuł coś,zaczął biec.Nie zgubił tropu.Ja ledwo nadążałem.Nie wiem jak to zrobił,ale wyrwał mi smycz z ręki i pognał.Biegłem co sił w nogach.I wołałem
-Hachiko!Hachiko!
Usłyszałem pisk,przyśpieszyłem .Hachiko coś wyrwał z ręki od dziewczyny.Pomogłem wstać.
-Nic Ci nie jest?-zapytałem się
-Nie,dużo ten twój pies-zaśmiała się
-Tak
Podszedłem do psa.Jadł czekoladowy batonik.
-Hachiko,źle-powiedziałem stanowczym głosem-wyrwałem mu batona
-Cóż,ten to już się nadaje do kosza,bardzo cię przepraszam
(?)
-Hachiko!Hachiko!
Usłyszałem pisk,przyśpieszyłem .Hachiko coś wyrwał z ręki od dziewczyny.Pomogłem wstać.
-Nic Ci nie jest?-zapytałem się
-Nie,dużo ten twój pies-zaśmiała się
-Tak
Podszedłem do psa.Jadł czekoladowy batonik.
-Hachiko,źle-powiedziałem stanowczym głosem-wyrwałem mu batona
-Cóż,ten to już się nadaje do kosza,bardzo cię przepraszam
(?)
od James'a CD Elisabeth
-Jestem demonem.-powiedziałem od razu-Jak myślisz dlaczego tu stoję?!-zaśmiałem się
-Chyba nie jesteś aż tak straszny, przynajmniej na takiego nie wyglądasz-powiedziała unosząc jeden kącik ust
-Dzięki.Uznam to za komplement.A ty jesteś wilczkiem? -uśmiechnąłem się popijając drinka
-Tak masz z tym problem?
-Najmniejszego jeżeli nie ruszysz człowieka-uniosłem brew
-Ochroniarz się znalazł-zakpiła
-Bez takich.Wy chyba nie macie dobrych kontaktów z wampirami?
-A wy z wszystkimi innymi?- spasowała
-Masz język-zaśmiałem się
-A mam!-wystawiła go.Była już trochę wstawiona.Uniosłem brew a po chwili wybuchłem śmiechem.
-Zatańczysz?-wystawiłem rękę w jej stronę.
(?)
-Chyba nie jesteś aż tak straszny, przynajmniej na takiego nie wyglądasz-powiedziała unosząc jeden kącik ust
-Dzięki.Uznam to za komplement.A ty jesteś wilczkiem? -uśmiechnąłem się popijając drinka
-Tak masz z tym problem?
-Najmniejszego jeżeli nie ruszysz człowieka-uniosłem brew
-Ochroniarz się znalazł-zakpiła
-Bez takich.Wy chyba nie macie dobrych kontaktów z wampirami?
-A wy z wszystkimi innymi?- spasowała
-Masz język-zaśmiałem się
-A mam!-wystawiła go.Była już trochę wstawiona.Uniosłem brew a po chwili wybuchłem śmiechem.
-Zatańczysz?-wystawiłem rękę w jej stronę.
(?)
od Saymon'a CD Tess
Tańczyliśmy jeszcze chwilę,wtuleni do siebie.Delikatnie dotknąłem jej twarzy.Patrzyłem się na nią,była piękna.Powoli nasze usta były obok siebie.Pocałowałem ją.Pocałunek chwilę trwał.
Uśmiechnęliśmy się
?
?
piątek, 29 sierpnia 2014
od Tess Cd Saymon
Bujaliśmy się w rytm muzyki. Jak zwykle śmialiśmy z niewiadomo czego. W czterech słowach zachowywaliśmy się jak naćpani x3. Gdy trochę się uspokoiłam wtuliłam się w chłopaka. Saymon uśmiechnął się. Taniec przerwał nam pies, który przebiegł nam między nogami. Skąd się tu właściwie wziął pies. Zaśmiał się na jego widok i tego jak jakiś gościu próbuje go złapać. Po chwili znów tańczyliśmy wtuleni.
(?x3)
(?x3)
od Kath CD Trevor
-"Do cholery.Pieprzyć przeznaczenie."
-"To pieprzenie już ci nie pomoże, księżniczko.Jesteś egoistką.On wreszcie to zauważył."-powiedział głos w mojej głowie.
-"Może daj mu się zabić"-dodał.
Ja przez chwile prychnęłam śmiechem, ale później rozważałam tą możliwość.
Może był by lepiej.On szybciej by o mnie zapomniał, a ja nie czuła bym takiego bólu.
Wybiegłam za nim z budynku.Straciłam go z oczu.Kompletnie nie wiedziałam gdzie może być.Było już późno księżyc w pełni, ale mogłam podziwiać go tylko moment, bo po chwili zakryły go czarne chmury
było tak ciemno, że nie widziałam czubka własnego nosa.
Przez chwile zastanawiałam się gdzie może być.
-Most.-szepnęłam z uśmieszkiem
i wampirzym tempem ruszyłam w te miejsce gdzie jako upadły anioł zabrał mnie przez niebo.
Kiedy już tam byłam ujrzałam go.Byłam taka jak zawsze, ale przy nim moje serce z kamienie jest miękkie.
-Trevor.-wydusiłam usiadając obok niego-Nigdy nie chciałabym aby tak wyszło.Nie z własnej woli.
Ja Cię kocham.Wiem, że ty może mnie już nie koniecznie, ale moje serce pęka kiedy wiem że mogłam być z tobą, a sama sprawiłam, że już nie jestem.Przepraszam.Cholernie przepraszam.-przez chwile spojrzałam na niego, ale potem spuściłam wzrok.Spojrzałam w dół jak wysoko jesteśmy.A pod nami głęboka rzeka Aslan.
-"Skacz !"-usłyszałam głos w głowie-"Skacz, powiedziałaś to co miałaś powiedzieć skacz!"-powtarzał.
Wampiry nie za bardzo przepadając za wodą nie jest dla nas zabójcza, ale to zależy od nas.Mogła nas zabić.Z moim samopoczuciem... na pewno szybko to się skończy.
-Kocham Cię.-uśmiechnęłam się patrząc mu w oczy.
Po czym stanęłam na proste nogi weszłam wyżej, aby mieć okazje zobaczyć całe moje nieszczęsne i długie życie.Rozłożyłam ręce szepcząc:
-Jesteś dla mnie wszystkim, a to wszystko straciłam.Żegnaj, nadal Cię kocham.- Ja pierwsza wampirzyca, jedyna posiadająca umiejętność manipulacji.Rodzice zabili by mnie jeszcze raz za to że się zabijam, a brat może mnie nienawidzi, ale przydałabym się mu.Skoczyłam.Lot w dół był cudowny, to głupie gadanie tchórza wiem, ale co z tego? Czułam się jak wtedy kiedy on mnie trzymał i razem przemierzaliśmy niebo.Kochałam go.Od kiedy ja patrzyłam tak na kogoś? Od kiedy ja się tak o kogoś troszczyłam.Od kiedy poznałam Jev'a to on okazał mi miłość.Dzięki niemu ja wiem też co to jest.
Po chwili poczułam coś dziwnego.Ciepło bijące z drugiej osoby.Bijące serce.Było mi zimno byłam cała mokra, ale to nadal było Forestcity, a ten zapach mogłam rozpoznać wszędzie.
-Przepraszam.Jeszcze raz cholernie przepraszam-powiedziałam obwieszając się mu na szyi
-Mówiłaś już to ślicznotko.-Nie docierało do mnie to co przed chwilą powiedział, ale teraz już uśmiech chce wyjść na zewnątrz.
Byliśmy u niego w domu usiadłam na przeciwko niego.
-Więc dlaczego?-odparł spokojnie
-Rodzice,rada.
-Ale mówiłaś żeby-przerwałam mu
-Wiem pieprzyć wszystko, ale nie wiem czy tobie takie życie pasuje.Ja jestem pieprzoną księżniczką ty rzetelnym aniołem.Tylko że mamy problem...wiem że nie było tego w scenariuszu, ale pieprzona księżniczka na śmierć zakochała się w aniele.
(?)
-"Może daj mu się zabić"-dodał.
Ja przez chwile prychnęłam śmiechem, ale później rozważałam tą możliwość.
Może był by lepiej.On szybciej by o mnie zapomniał, a ja nie czuła bym takiego bólu.
Wybiegłam za nim z budynku.Straciłam go z oczu.Kompletnie nie wiedziałam gdzie może być.Było już późno księżyc w pełni, ale mogłam podziwiać go tylko moment, bo po chwili zakryły go czarne chmury
było tak ciemno, że nie widziałam czubka własnego nosa.
Przez chwile zastanawiałam się gdzie może być.
-Most.-szepnęłam z uśmieszkiem
i wampirzym tempem ruszyłam w te miejsce gdzie jako upadły anioł zabrał mnie przez niebo.
Kiedy już tam byłam ujrzałam go.Byłam taka jak zawsze, ale przy nim moje serce z kamienie jest miękkie.
-Trevor.-wydusiłam usiadając obok niego-Nigdy nie chciałabym aby tak wyszło.Nie z własnej woli.
Ja Cię kocham.Wiem, że ty może mnie już nie koniecznie, ale moje serce pęka kiedy wiem że mogłam być z tobą, a sama sprawiłam, że już nie jestem.Przepraszam.Cholernie przepraszam.-przez chwile spojrzałam na niego, ale potem spuściłam wzrok.Spojrzałam w dół jak wysoko jesteśmy.A pod nami głęboka rzeka Aslan.
-"Skacz !"-usłyszałam głos w głowie-"Skacz, powiedziałaś to co miałaś powiedzieć skacz!"-powtarzał.
Wampiry nie za bardzo przepadając za wodą nie jest dla nas zabójcza, ale to zależy od nas.Mogła nas zabić.Z moim samopoczuciem... na pewno szybko to się skończy.
-Kocham Cię.-uśmiechnęłam się patrząc mu w oczy.
Po czym stanęłam na proste nogi weszłam wyżej, aby mieć okazje zobaczyć całe moje nieszczęsne i długie życie.Rozłożyłam ręce szepcząc:
-Jesteś dla mnie wszystkim, a to wszystko straciłam.Żegnaj, nadal Cię kocham.- Ja pierwsza wampirzyca, jedyna posiadająca umiejętność manipulacji.Rodzice zabili by mnie jeszcze raz za to że się zabijam, a brat może mnie nienawidzi, ale przydałabym się mu.Skoczyłam.Lot w dół był cudowny, to głupie gadanie tchórza wiem, ale co z tego? Czułam się jak wtedy kiedy on mnie trzymał i razem przemierzaliśmy niebo.Kochałam go.Od kiedy ja patrzyłam tak na kogoś? Od kiedy ja się tak o kogoś troszczyłam.Od kiedy poznałam Jev'a to on okazał mi miłość.Dzięki niemu ja wiem też co to jest.
Po chwili poczułam coś dziwnego.Ciepło bijące z drugiej osoby.Bijące serce.Było mi zimno byłam cała mokra, ale to nadal było Forestcity, a ten zapach mogłam rozpoznać wszędzie.
-Przepraszam.Jeszcze raz cholernie przepraszam-powiedziałam obwieszając się mu na szyi
-Mówiłaś już to ślicznotko.-Nie docierało do mnie to co przed chwilą powiedział, ale teraz już uśmiech chce wyjść na zewnątrz.
Byliśmy u niego w domu usiadłam na przeciwko niego.
-Więc dlaczego?-odparł spokojnie
-Rodzice,rada.
-Ale mówiłaś żeby-przerwałam mu
-Wiem pieprzyć wszystko, ale nie wiem czy tobie takie życie pasuje.Ja jestem pieprzoną księżniczką ty rzetelnym aniołem.Tylko że mamy problem...wiem że nie było tego w scenariuszu, ale pieprzona księżniczka na śmierć zakochała się w aniele.
(?)
czwartek, 28 sierpnia 2014
od Elisabeth CD James
Puściłem się śmiechem.
-Czemu się śmiejesz?-zapytała Ross
-Aleś ty zazdrosna,podroczyć sobie nie można-powiedziałam do dziewczyny-nie bój się,nie odbiorę Ci Kevina
-Mam nadzieję-szepnęła do siebie
-Przypadkowo się poznaliśmy i tyle-uśmiechnęłam się
-Rozumiem
-Nie mniej mnie za złe-powiedziałam-myślę,ze się zaprzyjaźnimy
-Spoko-powiedziała
Rozmawialiśmy sobie chwile...przyszedł Kevin,podał mi drinka.
-Dzięki-powiedziałam
Po twarzy było widać,że Ross jest już spokojna.
-Nie będę wam przeszkadzać-powiedziałam i powoli odeszłam-do zobaczenia.
Przy ścianie stał jakiś chłopak...z nikim nie gadał.Podeszłam.
-Hej,co tak sam stoisz?-zapytałam
(?)
-Czemu się śmiejesz?-zapytała Ross
-Aleś ty zazdrosna,podroczyć sobie nie można-powiedziałam do dziewczyny-nie bój się,nie odbiorę Ci Kevina
-Mam nadzieję-szepnęła do siebie
-Przypadkowo się poznaliśmy i tyle-uśmiechnęłam się
-Rozumiem
-Nie mniej mnie za złe-powiedziałam-myślę,ze się zaprzyjaźnimy
-Spoko-powiedziała
Rozmawialiśmy sobie chwile...przyszedł Kevin,podał mi drinka.
-Dzięki-powiedziałam
Po twarzy było widać,że Ross jest już spokojna.
-Nie będę wam przeszkadzać-powiedziałam i powoli odeszłam-do zobaczenia.
Przy ścianie stał jakiś chłopak...z nikim nie gadał.Podeszłam.
-Hej,co tak sam stoisz?-zapytałam
(?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)