niedziela, 31 sierpnia 2014

od Arteliel Cd Johnatan'a

-Heh, nic mi się nie stało. A batonik... To w sumie już go nie chciałam- Powiedziałam z uśmiechem.
-To dobrze-Odpowiedział.
-Jak się wabi twój pies?- Zapytałam.
-Hachiko.
-Ślicznie-pogłaskałam psiaka.
-Mam na imię Ateriel. A ty?
-Jonathan.-Wydawała się odrobinę dziwny bo odpowiadał nie ciągnąc dalej tematu.
-Em.... Znasz może te miasto? Bo ja nie za bardzo.
-Nie. -Eh... Zawiodłam się trochę na odpowiedzi... No ale cóż.
-Em... To może przejdziemy się kawałek po mieście?-Zapytałam.
-No dobrze, ale szybko bo zaraz musze iść.
-To chodź!-Pobiegłam i pociągnełam Jona za rękę.
-Hola, hola nie tak szybko-Powiedział z uśmiechem.
(Jonathan?)

od Adeline CD Klaus

Bezczelny palant... Zgodziłam się tylko, ponieważ nie zamierzałam kłócić się z nim w środku miasta, gdzie roi się od ciekawskich turystów. Skierowałam się do lokalu z wrogim nastawieniem do miejsca. Gdy weszliśmy o mało co nie zgubiłam się w tłumie. Zniecierpliwiony chłopak podprowadził mnie zaciskając swoją dłoń na moim nadgarstku do baru. W środku było duszno i niezbyt przyjemnie. Przytłumione śmiechy irytowały mnie nie na żarty. Chciałam wyjść, jednak chłopak nadal trzymał mnie za rękę.
-Możesz puścić - burknęłam wyszarpując się ze stalowego uścisku. Usiedliśmy obok chociaż nie zamierzałam zostać tu długo.
-Niklaus - rzucił zmieniając ton głosu. Mogłam jedynie stwierdzić, że był trochę spokojniejszy.
-Adelinie - podałam rękę na znak zawarcia naszej znajomości. Spojrzał zabawnie na moją dłoń, lecz w ostateczności ją uścisnął. Próbowałam wydobyć z siebie coś na kształt uśmiechu, aczkolwiek nie wiem, czy coś z tego wyszło...
-Co podać? - w tej chwili za barem pojawił się nieco krępy mężczyzna o dziwnym wyrazie twarzy. Nie potrafiłam jej rozszyfrować, wahałam się pomiędzy nietrzeźwym uśmiechem, nieobecnym wzrokiem, a zbytnią uprzejmością.
-Co do mnie, wystarczy zwykła woda - mruknęłam. Nie byłam pewna, czy w takim miejscu dostanę choćby 'kranówę'. Gospodarz popatrzył na mnie świdrującymi oczkami. No cóż, tym razem nie upchnie klientowi swojego 'specjału'.
-A co dla ciebie? - zwrócił się do mojego towarzysza siedzącego obok.

(Klaus? Wybacz, że dopiero teraz odpisałam...)

od Tess CD Saymon


Uśmiechnęłam się. Chciałam go znów pocałować, ale coś mnie szarpnęło moje ramię. Odwróciłam się gwałtownie i zamarłam. Stał tam mój brat. Okazało się, że ten pies, który przebiegł nam między nogi był jego.Zacisnęłam pięści.
- Marshall- warknęłam.
- Idziesz ze mną- rozkazał i szarpnął mnie za rękę.- a ty masz się do niej nie zbliżać! Jesteś pewnie kolejnym skurwielem. - zagroził. Myślałam, że go zabiję. Próbowałam się wyszarpać , ale siła nie była moją mocną stroną.
- Odwal się! - krzyknęłam.
- Żebyś co? Słuchaj ja znam takich jak on!- oznajmił i wskazał palcem na Saymon'a. Wyprowadził mnie na podwórko.
- Czemu musisz mi się wpieprzać w życie?!- wyrwałam się z uścisku i podeszłam do Saymon'a, który cały czas szedł za nami.
- Bo się o ciebie martwię idiotko!
- To gdzie byłeś, gdy Alice umarła?! Gdzie byłeś przez te lata?! Nie wspierałeś mnie tylko latałeś po lasach! A teraz co? Wielki bohater!
- Zamknij się! Wsiadasz i bez gadania!- krzyknął.
Saymon już nie wytrzymał. Szybkim krokiem podszedł do Marshalla i zanim on zdążył coś zrobić dostał w twarz z taką siłą, że wylądował na drzwiach swojego samochodu. Marshall wkurzony wsiadł do auta i odjechał. Przytuliłam Saymon'a i wróciliśmy do środka.
(?)

sobota, 30 sierpnia 2014

od James'a CD Elisabeth

-Z pierwszymi bym na twoim miejscu nie zadzierał- zszedłem z parkietu zostawiając ją, ale ona ruszyła za mną.
-Niby dlaczego?- chwyciła mnie za ramię
-Chyba nie miałaś jeszcze okazji spotkać się z pierwszym.Są silniejsi, stanowczo silniejsi.Demony mimo tego że zabijają dzieci ciemności to pierwszych unikają, bo w tym przypadku może być finał całkiem przeciwny.
-Boisz się ich.-zaśmiała się
-Ty też powinnaś-warknąłem
-Robisz się nerwowy kiedy o tym rozmawiamy.-zauważyła
-Bo nie zdajesz sobie sprawy z niebezpieczeństwa.Jesteś taka odważna kiedy się o nich mówi.To nie są przelewki, a z nimi się nie zadziera.
-Źle, że zaczęłam ten temat-spuściła wzrok
-Może i źle, ale gorzej, że udajesz osobę którą nie jesteś.Pierwszy to nie jest zwykły wampir, pewnie kiedyś się o tym przekonasz kiedy twoja głowa będzie wisiała u jednego z nich nad kominkiem-powiedziałem poważnie.
-Dobra nie ważne. Zmieńmy temat, drinka?- zaproponowała
-Z chęcią.

(?)

od Elisabeth CD James

-Oczywiście-odparłam
Tańczyliśmy w rytm muzyki.
-Nie rozumiem,czemu nie którzy boją się was-mówiłam-nie jesteście jacyś straszni,cóż może i demony,ale co tutaj takiego strasznego?
-Ty pewnie się nikogo nie boisz..-powiedział i zaśmiał się
-A owszem,nikogo-mówiłam-wiele ludzi się czegoś boją ja nie
-A wampiry pierwsze?-pytał się
-Serio?Wampir to wampir-prychnęłam-a ty?
(?Sory,że takie krótkie brak weny;-;)

Od Jonathan'a Cd Ateriel

Byłem na spacerze z Hachiko.Dużo osób dziwnie się na mnie zawsze patrzyło.Cóż w końcu to największy Dog Niemiecki na świecie.Kochałem swojego wielkoluda.A powiem,że prawie noc.Hachiko szedł spokojnie.Jak to pies poczuł coś,zaczął biec.Nie zgubił tropu.Ja ledwo nadążałem.Nie wiem jak to zrobił,ale wyrwał mi smycz z ręki i pognał.Biegłem co sił w nogach.I wołałem
-Hachiko!Hachiko!
Usłyszałem pisk,przyśpieszyłem .Hachiko coś wyrwał z ręki od dziewczyny.Pomogłem wstać.
-Nic Ci nie jest?-zapytałem się
-Nie,dużo ten twój pies-zaśmiała się
-Tak
Podszedłem do psa.Jadł czekoladowy batonik.
-Hachiko,źle-powiedziałem stanowczym głosem-wyrwałem mu batona
-Cóż,ten to już się nadaje do kosza,bardzo cię przepraszam
(?)

od James'a CD Elisabeth

-Jestem demonem.-powiedziałem od razu-Jak myślisz dlaczego tu stoję?!-zaśmiałem się
-Chyba nie jesteś aż tak straszny, przynajmniej na takiego nie wyglądasz-powiedziała unosząc jeden kącik ust
-Dzięki.Uznam to za komplement.A ty jesteś wilczkiem? -uśmiechnąłem się popijając drinka
-Tak masz z tym problem?
-Najmniejszego jeżeli nie ruszysz człowieka-uniosłem brew
-Ochroniarz się znalazł-zakpiła
-Bez takich.Wy chyba nie macie dobrych kontaktów z wampirami?
-A wy z wszystkimi innymi?- spasowała
-Masz język-zaśmiałem się
-A mam!-wystawiła go.Była już trochę wstawiona.Uniosłem brew a po chwili wybuchłem śmiechem.
-Zatańczysz?-wystawiłem rękę w jej stronę.

(?)

od Saymon'a CD Tess

Tańczyliśmy jeszcze chwilę,wtuleni do siebie.Delikatnie dotknąłem jej twarzy.Patrzyłem się na nią,była piękna.Powoli nasze usta były obok siebie.Pocałowałem ją.Pocałunek chwilę trwał.
Uśmiechnęliśmy się

?
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony